Logowanie
Login
Hasło
Przypomnij hasło

Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Dodaj blog
blogi
  1. 2012-12-28 sylwia24 | 
  2. 2012-12-24 molly | 
  3. 2012-12-17 euforia | 
  4. 2012-11-28 omerta13 | 
  5. 2012-11-11 unikate | 
  6. 2012-11-11 rastafarianka | 
  7. 2012-11-01 tomm001 | 
  8. 2012-10-08 Uzależniona28 | 
  9. 2012-10-06 psyche | 
  10. 2012-10-04 Loca | 
blogi statystyki
Już 152 osób założyło u nas bloga.
Napisaliście 237 notek
i komentarzy

Nie masz jeszcze swojego pamiętnika? Załóż go już teraz za darmo!
Wpisy

Karuzela normalnosciowa.


Piątek, 20 Maj 2011, 22:03:42

\Śmiech pożałowanie i litość naturalna kolej rzeczy to w następstwie kolejna załamka choć nie warto trzeba iśc dalej pod górkę….

Czy tym razem ja dałam dupy czy po tym jak On wiecznie ją moczył i nie robił sobie z tego nic nawet nie powinnam tak o sobie myśleć?  Aby czuć się dobrze na tyle by przestać choć nie wiem na jaki czas ale by nie popaść w dół który zatacza proszkowe koło nie mogę myśleć inaczej….


Tymczasem On mi to wmawia tak mocno i zażarcie jak ja się przed tym bronię to jak i swoje kłamstwa urojone gdzieś tam bo wydaje mu się że jest wszechwiedzący…..

Było ok. wspaniale się czułam On nie pił raz tylko ale to spotkanie towarzyskie- choć patrząc w dwie strony może ja też w towarzystwie tylko mogę?

Trzy dni temu zadzwonił z pracy dośc wcześnie ze zaraz będzie w domu ale że jedzie na Słowację z synem w sprawach zawodowych wyjeżdza za 3 h i wróci na następny dzień późnym popołudniem.

Nadal wszystko było ok. dopóki nie wyjechał chciałam pojechac do Nysy po zgrzewkę opakowań popcornu i jakieś duperelki do jedzenia brakowało mi też kilku warzyw do sałatki na myśl której dostawałam ślinotoku nic ponad to… Jednak kiedy jechałam samo na mysl wpadło mi że mogę dziś na legalu wziąć sobie bo i tak go nie będzie nie tracić czasu na sen i poświęcić kilka godzin w ciszy tylko sobie ;)

Automat się we mnie włączył znowu pieprzony instynkt narkomana nawet nie miałam siły walczyć z sobą jak tylko pomysł zaświtał mi w glowie.

Chciałam kupić tylko 1g domyślałam się że jak wezmę 5 to nie będę potrafiła zorganizować przerwy i ograniczyć się do jednego dnia ale dopóki się nie skończy to nie przestanę potem strach przed zejściem i niechęc do tracenia czasu na spanie aby odchorować dzieci i cała otoczka codzienności znowu nie do zniesienia przez okrągły tydzień z powodu jakiejś giga mega depresji…..

Podjechałam do ręki dostałam 5 g przecież to takie oczywiste że tyle kiedy wzięłam mniej……kulka zaciążyła mi na ręce i ze strachu przed tym co już nie uniknione szczęka opadła…..bez słowa zapłaciłam odjechałam…

W drodze powrotnej mówiłam sobie że nie jest za późno że nie wzięłam że jest czas aby się tego pozbyć i oddechnąć pełną piersią że kolejny krok milowy jest pokonany ku celowi przecież jest dobrze z Nim jestem zadowolona…..

Mój umysł sam zmienił zdanie jak tylko przekroczyłam próg domu automat powędrował na górę choć nie musiał bo Go nie było w domu schować tradycyjnie i po schemacie rytuału tam gdzie zawsze chowam….

Zchodząc na dół walkę podjęłam na nowo że czuję się rewelacyjnie że i tak już trochę zmęczona jestem więc jak się położe to natychmiast odpłynę a rankiem poczuję nową chęc do walki i może uda mi się pozbyć jednak problemu……Gadania z sama soba pół godziny jeden krok postawił na swoim same nogi pomaszerowały mi na górę tam już szłam przegrana i skazana na swój los tego wieczoru.

Nie zdążyłam zejśc na doł jak już miałam ochotę zbiegać….poddałam się oddałam ubierając to w slowo potknęłam dla lepszego samopoczucia mojego sumienia Fucking perfect to me akompaniowało mi z kolumn na dole….Jemu wysłałam smsa że idę spać gdyby był na miejscu powiedziała bym jak było ale nie chciałam go za granica niepokoić jak wróci….

Wrócił.

Oczywiście nie poznał a ja widząc że to nie ten moment na szczerośc ( hahhahah aby delikatnie to przyjął- debil jestem czy On choć raz kiedy byłam w ciązy przejął się tym jak to odbiorę jak stanie w drzwiach ? ) a ja tak.

  Epizod z kilku dni wczesniej może tygodnia….

Poczułam siłę do walki że dam radę wszystkiemu i postanowiłam to wykorzystać na swoją korzyść nieoczekiwanie zakomunikowałam że biorę pieniądze i jadę do miasta zmierzyć się ze swoją słabością poprosiłam aby mi zaufal…..i pojechałam.

Auto postawiłam niemal pod miejscem gdzie ostatnio często kupowałam wychodząc widziałam osobę która sprzedaje odwróciłam się po torebke do auta wzięłam głęboki wdech i poszlam w jego stronę kiedy go mijałam z uśmiechem powiedziałam „ Cześć” idąc dalej zdziwionuy odpowiedział i dodał czy nic nie potrzebuję że świeżutka jest podziękowałam że może kiedy indziej i poszłam dalej…..zgodnie z planem na solarium z którego nienawidzę korzystać ale cienie pod oczyma przy ciemnej karnacji jeszcze pokazujące w lustrze moim oczom że nie jestem do końca witalna nie maja nic pięknego w sobie a ja rozwitałam na nowo wolna wraz z pączkami już późniejszych kwiatów…..tyle mojego kiedy kiełkowały trawy i wiosna pokazywała się tak pieknie jak zawsze ja tego nie widziałam byłam tak zajęta swoimi szybkimi obrotami….teraz pachniało…cienie złagodniały po jednym opalaniu ;)

Kolejny etap założenia tego wyjazdu to apteka poprosiłam o test na wykrycie w moczu amfetaminy dla Niego bardzo chciałam aby nie prowokował zgadywankami na głos czy aby na pewno nie brałam….test pokazywał zawartośc amfy do trzech dni po wzięciu ;)….plan układałam sobie skrupulatnie wykorzystując niemal pewność że nie kupię i nie wezmę chciałam mieć wszystko Fucking Perfect by ograniczyc możliwości niespodziewanego poślizgu nie myślałam o niczym innych jak tylko o sukcesie…

Wracając do powrotu ze Słowacji….

Zbliżał się wieczór kolejne kreski ratunkiem po nie przespanej nocy….czekało mnie jeszcze zwiedzanie nocne muzea jak i opowiadanie proboszcza w katedrze o kolejnym skarbie należącym do tegoż kościoła choć wydaje się to cholernie nudne to rok temu kiedy byłam pierwszy raz to wciągnął mnie swoją opowieścią kak i klimatem na tyle że bardzo chciałam pójść go posłuchać dzieciom też obiecałam ;)

Kolejne posiłki wdychałam w siebie dziwnie się zawieszałam w reagowaniu jakbym przysypiała pomogło.

Jak tylko wróciłam do domu a dzieci odesłałam do łóżek bo jak by nie patrzeć było już po 1:00 On poszedł się przenieść z kanapy na góre do łózka poszłam za nim zdecydowana powiedzieć prawde tak jak planowałam wcześniej wzięłam Oki gdzieś coś się złamało we mnie a sytuacja sprzyjała idealnie myślałam że powiem jak się z tym czuję i jak to wygladało. Usiadłam na łóżku obok Niego pocałowałam wzrokiem zaczynając już tłumaczyć i przepraszającym tonem odzywam się do Niego ciepło zauważa inność sytuacji powoli palcem nacisnęłam mu delikatnie kilka razy nos i Jego wzrok powiedział mi już resztę że zrozumiał kiedy zapytał odpowiedziałam że „ Wczoraj „ złośc zawężała mu niemal źrenice a ja  się do Niego przytuliłam wytrwał tak tylko chwilke po czym wyrywając się warknął „ Nie gadam z tobą” obracając się do mnie plecami….

Chciałam opowiedzieć co i jak dlaczego i jak to wygladało ale On najwyraźniej nie miał ochoty słuchać liczyło się tylko to że wzięłam cała reszta była dla Niego nie istotna wytrzymałam siedząc koło Jego pleców tylko kilka sekund więcej po czasie kiedy się ode mnie odwrócił wstałam zabrałam spodnie od dresu z szafy i poszłam na dół.

Kiedy zszedł pełen pretensji i zlości zaczął rzucać swoje oskarżenia które zaczęłam przetważać dopiero po minucie i jak do mnie doszło co On w ogóle o mnie powiedział i do mnie to adrenalina zaatakowała mój system obronny i zaczęłam się bronić bo to co mówił trafiło boleśnie i głęboko.

Po tym jak podchodząc do terapii wyrzuciłam wszystko z siebie do najdrobniejszych szczegółów i detali mojego brania do nawet tych które wolała bym zostawić tylko dla siebie wszystko jemu niekiedy niemal na siłę zaczynałam temat bo Jego on już zmęczył i po tym jak usłyszał te wszystkie drobiazgi z mojego życia kiedy spowiadałam się pierwszym razem temu Człowiekowi i kiedy słyszał jak i kiedy z czym się czułam jak co odbierałam i co jak na mnie wpłynęło…..po tym jak szukając odpowiedniego momentu by powiedzieć prawde by odebrał ją wydawało by się z jakimś cieniem małym współczucia ksztą zrozumienia choć jego chęcią…..i po tylu wielu innych sprawach zostałam nazwana oszustką kłamcą że oszukuję go cały czas….kiedy to nie ma miejsca….kiedy to ja byłam niemal od samego początku oszukiwana przez Niego…….to ja zostałam oszustką mało tego ….. znosiłam to nie 3 tygodnie jak On ale odkąd jesteśmy razem jakieś 8 lat to ja byłam zwodzona i oszukiwana bo w jeden dzień przychodził przez ten czas wypity przepraszając i obiecując że to już ostatni raz natomiast na dzień kolejny miałam kopię dnia poprzedniego z tą różnicą że moje nerwy rosły w górę a bezradność załamywała wyrzuty sumienia co raz częściej pojawiające się u mnie że na co ja pozwoliłam stykać się dzieciom chcąc dać im ojca dałam kogoś kto zazwyczaj śpi na kanapie podchmielony i nie pozwala przełączyć na bajkę” Bo przecież oglądam „   jak widzą człowieka do którego mówią Tato a który zawsze jest w jednej pozie i w dwóch miejscach tylko dwóch.

Następnie nazwał mnie swoją „ utrzymanką” bo On bohater doszedł do wszystkiego  sam i że należy poważać za Jego własność chyba wszystko to na co Firma pracuje Firma do której ja nie chodziłam w którą mój ojciec nie maił żadnego wkładu z żadną pomocą którą przywłaszczył sobie nawet nie wiem  kiedy w swoim umyśle z reszta już chyba chorym bo ja zajmuję się do tej pory wychowywaniem Jego dziecka które sama chcaiałm i sama sobie zrobiłam i dzieki temu od 35 roku jestem niemal wykluczona z nawet zapyania o moje przeczucie czy zdanie propo Jego decyzji w sprawie Jego Firmy i to jest moją winą że za darmo prasuję gotuję że byłam tak głupia i przywykłam do wynoszenia po każdym a każdy nie patrząc na to czy tyle co tu sprzątałam ma w nosie odkładanie czegokolwiek okazując ksztę szacunku dla mojej pracy….przecież można tak godzinami…..wieczna pretensja gnębiąca go od wewnątrz chyba już od jakiegoś czasu skoro z takim entuzjazmem i sykiem to z Niego wychodzi…..przecież to nic że Jego syn jest ustawiony finansowo bo  dostał zaplecze do pracy za jeden podpis zaplecze w formie maszyn które kupiliśmy od mojego ojca za nasze pieniądze jak i wiele innych potrzebnych do produkcji rzeczy…..to nic że ja swoją połowę maszyn oddałam Jego synowi i to nic że z naszych pieniądzy ma już 4 samochód to nic tak jak 5000 innych rzeczy dotyczących niesprawiedliwości wobec mnie i jeszcze w dodatku można pojeździć po moich dzieciach – zajebista jestem prawda?

  W sumie gdzieś tam zaczęło się dowodzenie Jego „własnym” majątkiem odkąd adwokat uświadomił go że skoro Firma została założona przed naszym ślubem a była zakładana na Niego to jest to traktowane jako Jego majątek wkładany w ten związek który przy rozejściu mógłby zabrać z powrotem.

Czas obstawiać Kochani ile jeszcze zniosę? A nie pisze o reszcie która jest bardzo podobnie ciekawa ;)

Kolejna nowość jaką usłyszałam a była jednym ze szczytów bezczelności i chyba  posrania z obłędem to abym najlepiej wróciła do swojego byłego ojca moich dwójki dzieci……………. Że ja z domu który wcale nie jest mniej mój niż Jego ba nawet bardziej mój mam się gdziekolwiek wyprowadzać z dziećmi i tam gdzie On mi „ znalazł miejsce”…… No przecież znowu musiałam powtórzyć sobie te słowa w głowie i przetłumaczyć czy może ja na pewno je dobrze zrozumiałam………..ale kiedy doszło do mnie że pierwsz wersja tłumaczenia jest jak najbardziej porawna z szokiem w oczach adrenaliną w nogach testosteronem w rękach trzymałam się na wodzy by  nie podejść do niego za blisko bo bym nie wytrzymała i tym co było by pod prawym testosteronem rozwaliła łeb który rodzi tak bolące chore i prymitywne teorie. Może dała bym radę naprostować ten krzywy pogląd dobijający….

  O reszcie nawet nie mam ochoty pisac minęło już ….

>Nowy etap inny sposób myslenia jakby nastał a sytacje wyżej opisywane miały miejsce ok. 15 tygodnia temu…..


Tak wiele zdarzyło się przez ten czas….

Nie biore podsumowywując jest mi z tym dobrze jak nigdy zmieniłam światopogląd pod tyloma wzglądami niemal z dnia na dzień nie chce inaczej.

Cieszy mnie to że mam tak bardzo w dupie to czy On się napije czy nie przedtem miałam wrażenie że jestem przegrana bo opieram się cały czas niezmiennie na tym włanie On się napije=ja wezmę nie potrzebuję.

I choć może się wydac niezrozumiałe to co tu teraz pisze to mam nadzieje nie wracać już do tematu brania bardzo bym bynajmniej chciała lecz jak się to potoczy?...........

Przerwa która miałam te lata p[okazły mi że można przestać że można zapomnieć jak to jest po że można nauczyć się żyć normalnie a to że są przeszkody wydawało by się nie do przeskoczenia…..amfetamina jak i inne narkotyki z pewnością nie dają aż tak wielkich skrzydeł by sobie z nimi poradzić jedno co to mogą zmienić perspektywe na krzywą i nie prawdziwa  ale taką z którą jest nam „ niby” lepiej.

 W nas samych i tylko w nas jest to co pozwala żyć.

Wpis opublikowany na blogu: DDa amfetamina ciąża....i powrót?

Komentarze użytkowników (0)
Copyright © 2008-2010 Narkotyki.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kliknij tutaj aby skontaktować się z administratorem.
Autoagresja