Logowanie
Login
Hasło
Przypomnij hasło

Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Dodaj blog
blogi
  1. 2012-12-28 sylwia24 | 
  2. 2012-12-24 molly | 
  3. 2012-12-17 euforia | 
  4. 2012-11-28 omerta13 | 
  5. 2012-11-11 unikate | 
  6. 2012-11-11 rastafarianka | 
  7. 2012-11-01 tomm001 | 
  8. 2012-10-08 Uzależniona28 | 
  9. 2012-10-06 psyche | 
  10. 2012-10-04 Loca | 
blogi statystyki
Już 152 osób założyło u nas bloga.
Napisaliście 237 notek
i komentarzy

Nie masz jeszcze swojego pamiętnika? Załóż go już teraz za darmo!
Wpisy

Zmartwienia dnia dzisiejszego- bezpłciowe.


Wtorek, 13 Listopad 2012, 0:16:22

 Niekiedy mam wrażenie że wariuję niekiedy mam wrażenie że jestem tyko o krok od wariacji…

 Mam wrażenie że próba i  próby ciągłego zmieniania gdzieś kogoś jakiegoś kawałka siebie dopasowywania go do miejsca „ w koło mnie” mnie dobija.

Mam niekiedy wrażenie że zatracam już siebie sama tę swoją tę tak wyjątkową bo tak mnie samej znaną niekiedy choć co raz częściej zaczynam zastanawiać się gdzieś marząc że chciała bym być bardziej normalna opanowana w swoich emocjach panująca zwykła nudna i szara taka bez potrzeby naruszania swojego życia tylko po to by poczuć że żyję- dokładnie tak przestać robić swoje wszystkie głupstwa tylko po to by nie czuć tej potrzeby że własnie żyję. Ona mi jest potrzebna mam niekiedy wrażenie najbardziej.

 I niekiedy… Wrażenie mając zatracam się w tej chęci w tej konieczności ciągłego podkręcania…by żyć na chwilkę odmiennie aniżeli żyje… w koło i w koło błędne koło gonię za tym za tych piepszonym uczuciem…że żyję uwielbiam czuć życie takie wyklejone z kolorowej plasteliny zmieniać obracać w rękach niekiedy balansując na krawędzi tego że mogę stracić to co mam tylko po to by zatęsknić tylko po to by płakać kiedy już będzie za późno a pewnego dnia będzie…. Mam wrażenie. Mam pewność.

 

Wtedy zatęsknię zechcę cofnąć czas po to by móc to wszystko zmienić by chcieć żyć normalnie wtedy zatęsknię za tym by być dziś mądrzejszą wtedy znajdę 5000 pomysłów na to by pozmieniać wszystko to co dziś wydaje mi się nie do zmienienia wtedy tak.

Dziś mam wrażenie mając może już może tylko  zaledwie 31 lat że przegrywam swoje życie marnując je dziś mam tylko wrażenie w czasie niedalekim bo tak szybko płynącym mając może 60 lat nie chciała bym jednego mianowicie tego że usiądę już zmęczona na jakimś ratanowym bujaku i  patrząc na wnuki z uśmiechem na twarzy będę wspominać swoje życie i podsumowywując je stwierdzę że je przegrałam że goniąc za chmurką z marzeń niedoścignioną nie osiągnęłam nic z czego była bym zadowolona i najgorsze w tym wszystkim będzie to że będę bezsilna już wtedy by tę myśl zmienić.

  Między mną a moimi Rodzicami a celując bliżej między mną a moim Tatem miałam wrażenie ikrzyło z zapowiedzią burzy już od dłuższego czasu brakowało tylko małej iskry bo jakiejś eksplozji ca raz częściej wychodząc stamtąd wychodziłam z myślą że nadal i cały czas są vetem do wszystkiego co dotyczy mojego życia cały czas bez akceptacji poparcia… łapałam się na tym że mówiłam co raz mniej rzeczy które dotyczyły mnie i  tego co się u mnie dzieje nie widząc tego sensu bo i tak mogłam się spodziewać że będą mieli afrontowe zdanie do mojego. Jakiś też czas temu dobrze że tak się stało zaistniała moja siostra w ich życiu ( córka taty z poprzedniego związku ) słyszałam że często przyjeżdża do nich sama mama wiele o tym mówiła cieszyło mnie to bo wiem że jaka by niee była ojca w moim tacie nie miała teraz miałam wrażenie się to zmieniało i dobrze :D

 

 Pojechali nad morze na jakiś weekend wrócili odwiedziłam pijani Mama mówiła tylko o weekendzie o tym jak fajnie było potem drugi raz cały weekend mi opowiedziała i zaczynała trzeci to samo kiedy przyszedł mój Robert z podwórka gdzie rozmawiał z Tatem w tym czasie… więc Mama zaczęła po raz kolejny streszczać mi to samo zajmowałam się łuskaniem orzechów w tym całym czasie słuchając pierwszej wersji potem drugiej na trzeciej zaczęłam się zastanawiać wyłączając słuch że ani razu nie zapytała co u mnie nie zapytała o dzieci gdzieś próbowałam miedzy 2 a 3 opowiadaniem wtrącić co tam u mnie ale chyba mnie nie słyszała więc nie narzucałam się nie  kontynuowałam…. Nagle zaczęła że nie powinnam być zazdrosna wpajając mi że jestem… że mam problemy z Robertem w małżeństwie bo coś cicho siedzę zdołowana… nie pochwaliłam się że ćpam co raz mniej ani że u mnie wszystko ok…

  Kiedy wstałam mając dość i kierowałam się do wyjścia zaraz po tym jak 45 letnia córka ich wnuczka po tym jak słyszałam przez ok 2 h tylko o weekendzie dostała od dziadka w tyłek bo jest nie grzeczna pokazując język…. Usłyszałam na pożegnanie od Mamy że mi współczuje życia dzieci…. Wyszłam nie mogłam dłużej…

 

  Pokazująca język zachorowała i ciągnęło się to już z dobry tydzień ja nie chodziłam do pracy siedząc w domu kiedy zadzwonił telefon a ja go nie zdążyłam odebrać dostałam smsa zanim zdążyłam oddzwonić że skoro ja mam rodzinę w dupie to wzajemnie i że „ żegnam” na koniec…. Od  Taty.

 

   Ok :)

Co ja tam będę się narzucać z moim biednym zawalonym dziećmi życiem dziećmi które dostają ochrzan kiedy dotykają tam ścian i je brudzą które nie są wychowane rozpieszczone które zachowują się za głośno co tam z moimi dziećmi ja tam będę… Gośka – siostra wiecznie swoich nigdzie nie bierze nawet do dziadków więc wygodniej siądzie i się napije z nimi niekiedy niekiedy nawet przywiezie ze sobą butelkę pogra z nimi w karty do 1 w nocy i to nie tylko raz jak mi się to udało ale nawet kilka dzieci w domu same w końcu starsze od moich…. Ja tak nie no to co ja tam…  Zawsze zazdrościła że Go miałam niech nadrabiają stracone chwile… Tylko te ciągłe niezadowolenie ciągłe negacje i potem nie wiem czy nagle czy  mnie tak po prostu oślepiło ale taki zwrot akcji…

  Nie kontaktowaliśmy się ponad miesiąc zobaczyliśmy się przy okazji Święta Zmarłych na chwilkę i bezpłciowo. Kolejny raz dzisiaj w rocznicę śmierci Babci… bezpłciowo. Nie mieli do mnie numeru telefonu i nie mogli się dodzwonić by poinformować mnie o mszy za Babcię  może nie mają numeru…. może usunęli może ale teściowie do których dzwonili mają Gośka też….  ale pewno zmieniłam numer przed nimi…. Pewno tak.

 

  Patrząc na to co tu zaczynam pisać w blogu o narkomanii zaczynam stwierdzać że przeradza się to w swego rodzaju pamiętnik…. i tak tego nikt nie czyta więc nie usuną mnie za pisanie nie pod temat choć tak w sumie to jest to całkowicie pod temat geneza sięgania co się na nią składa jak to pracuje i co skłania pozwalając ulec ponownie przegranej w walce o abstynencję 

   „Przygody” spotykające Nas w życiu „przygody” już przeżyte te zakończone i te z odległym zakończeniem dobrym czy złym uczące bądź nie one pchają ich tłumaczenie w naszych umysłach ich przeżywanie popycha popychany się niekiedy sami celowo niekoniecznie zawsze do końca świadomie. I właśnie po doświadczeniu tych „ przygód” pojawiają się dnie kiedy bynajmniej ja tak mam wstaję otwierając oczy i już wiem że dziś właśnie przegrałam walkę toczoną mozolnie i ponownie od nowa od jakiegoś czasu przegrałam ale jeszcze zawalczę może nie raz może tym razem już ostatni może w końcu wygram? Przecież wygrywałam już nie raz niekiedy zwycięstwo odnoszę każdego dnia niekiedy raz na tydzień ale dziś jeśli nie pozwolicie mi się zamknąć z sama sobą po to bym dała radę to przegram bo dnia tego nie udźwignę.

 Chyba  tylko raz nie pamiętam już kiedy wstając w dniu w którym wiedziałam że mogę przegrać zostałam sama z sobą wtedy mi się udało .Kiedy otworzyłam oczy poranka następnego nie było śladu po zwątpieniu dnia poprzedniego żyłam nadal spokojnie.

  Dziś?  Dlaczego?

 

 Ok 2 tygodni temu kupiłam 5 gram odmiennie jak mam w zwyczaju nie brałam do momentu w którym mi się skończyło udało mi się wyjść z ciągu nawet bezszwankowo wiec leżało i czekało w mojej tajemnicy nieznanej nikomu poza mną schowane na inny moment. Mnie sprawiało radochę zarówno to że mam tajemnicę ale chyba jeszcze większa że leżało spokojnie kusząc lecz spokojnie kolejnymi dniami nie ulegałam. Cieszyło mnie to.

 Ale dziś kiedy wracałam już z dziećmi do domu  Robert miał być tam wcześniej a zadzwonił że dojeżdża i kiedy będę przyszło mi na myśl że kombinuje i mnie sprawdza chcąc się dowiedzieć ile ma czasu na zaliczenie drina czy tam dwóch… w sumie jadąc do domu byłam pewna że pił. Nie zdenerwowałam się kiedy go zobaczyłam wcale nawet ciśnienie mi nie podskoczyło On się tłumaczył a ja tylko słuchałam spokojnie chyba pierwszy raz w życiu. Patrzył mi w oczy ja jemu i nawet nie słuchałam dokładnie co mówi tylko delektowałam się chwilą że On jest wypity a ja stoję spokojnie jak byśmy mówili o tym co robiliśmy tego dnia. Takiej chwili doświadczyłam po raz pierwszy zawsze powodującej że dygocze z nerwów dziś bezpłciowej. Piękne uczucie.

 Spotkanie na cmentarzu przemyślenia po nim  przypomnienie sobie o sytuacji jaka ma miejsce z Rodzicami ostatnimi czasy… potem Robert pozwalający sobie na odejście od swoich problemów a ja…. No cóż poszłam bez uśmiechu bez radości i bez skrupułów jakby znudzona braniem wzięłam. Bezpłciowo.

 Nie żałowałam nie cieszyłam się z tego jakby tak zwyczajnie przypisane mi było to całe zajście. Bezpłciowo. Tak samo jak z rodzicami bezpłciowo.

 Takie mam bezpłciowe wrażenie.

 

    Wieczorem kiedy leżał na kanapie prosiłam go ponieważ i tak zaraz uśnie by poszedł z mała na górę i od razu ją uspał ZARAZ usnął przebudziłam ZARAZ usnął kolejny raz ZARAZ poszłam ją położyć wstał niedawno powiedziałam że dziś spać nie idę kiedy brałam powiedziałam ma swoją wersję z resztą jak zawsze i w jak wielu sprawach.

   Niekiedy tak jak teraz zastanawiam się czy nie wysłać linka do tego co tu pisze Tacie… Nie wiem czy by mnie do końca zrozumiał przypuszczam co by powiedział bagatelizując że On miał większe problemy że ludzie nie z takimi żyją myślę że nie doradził by mi z pewnością potem gdzieś tam nazwał by mnie miękką słabą nie odporną  i lamentującą niepotrzebnie.

  Mogła bym się poważnie zastanawiać nad tym czy jest sens wysyłać to gdybym była pewna że nie odbije się to na Mamie że po przeczytaniu tego nie zacznie zwalać winy na Nią obciążając Ją wyrzutami że On musiał pracować Ona nie że zamiast być ze mną wolała być z Nim że zamiast się zająć mną piła z Nim lub po cichu przed Nim i za wiele innych a podobnych spraw.

 Dlatego nie mogę Robert też nie może nie dowiedzą się bo nie mogę tego Mamie zrobić niech dalej żyją w swojej miłości dziwnej nie zawsze zrozumiałej ale swojej.

   A może miałby rację może jestem delikatna i nieodporna może słaba i właśnie całe życie bynajmniej to młodzieńcze starałam się to maskować by był zadowolony i myślał że jest inaczej? Może do tej pory jestem delikatna i słaba?  Może do tej pory musze udawadniać że jest inaczej każdemu w koło bo do tego przywykłam bo weszło mi na tyle w krew że nie potrafię nie udawać? Może w głębi duszy będąc słabą czując to a przesadnie pokazując coś innego jest mi tak z sobą  źle może dlatego tak ciężko i uparcie szukam i szukam w sobie czegoś atrakcyjnego co by mi przysłoniło niewygodę wyuczonego pokazywania się innej? Może ten wyuczony mój Mocarz mnie tak spala i męczy może dlatego że w końcu chce lecz mam wrażenie że nie mogę być sobą… delikatną….???

   Wariuję zdecydowanie.

 

 

 

 

  

 

 

 

Wpis opublikowany na blogu: DDa amfetamina ciąża....i powrót?

Komentarze użytkowników (1)
molly 2012-12-24 03:08:39
a może jednak warto posłać linka tacie? może znajdziesz w nim oparcie choć na początku łatwo nie będzie. ale zawsze to jakiś krok w stronę otwartości...
Copyright © 2008-2010 Narkotyki.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kliknij tutaj aby skontaktować się z administratorem.
Autoagresja