Logowanie
Login
Hasło
Przypomnij hasło

Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Dodaj blog
blogi
  1. 2012-12-28 sylwia24 | 
  2. 2012-12-24 molly | 
  3. 2012-12-17 euforia | 
  4. 2012-11-28 omerta13 | 
  5. 2012-11-11 unikate | 
  6. 2012-11-11 rastafarianka | 
  7. 2012-11-01 tomm001 | 
  8. 2012-10-08 Uzależniona28 | 
  9. 2012-10-06 psyche | 
  10. 2012-10-04 Loca | 
blogi statystyki
Już 152 osób założyło u nas bloga.
Napisaliście 237 notek
i komentarzy

Nie masz jeszcze swojego pamiętnika? Załóż go już teraz za darmo!
Wpisy

ile to 58 dni?


Niedziela, 1 Maj 2011, 3:49:19

                                  „Czas nie będzie na Nas czekał

                          Więc wybaczmy sobie to co było w Nas złe

                                      Nie umiem żyć bez Ciebie

                                        Teraz dobrze to wiem….”

  Tak jak byłam popychana kierunku  tego w czym teraz się zawiesiłam tak teraz tak samo natrętnie jestem nagabywana abym przestała……a ja…….marionetka bez sznurków……….odkąd zaczęłam się zrywać tak teraz nie potrafię zionąc ciągle bólem i złością do Niego tych sznurków przywiązać aby było tak jak dawniej


    Nadal jestem w ciągu z którego nie mam siły i ochoty wyjść nie mam siły bo nie mam motywacji brak mi chęci do powrotu do samej siebie……i choć wiem ze kiedyś musze się ponownie zmierzyć sama z sobą to czekam na dzień w którym nabiorę na tyle odwagi.

On chce żąda od trzech dni na trzeźwo-nie rozumiejąc z tego kompletnie nica ja w obliczu takich Jego zachowań upewniam się w tym że nie tylko mnie nie rozumie ale co gorsze On mnie w ogóle nie zna. Nie zna tego co mnie boli i przed czym tak uciekam przed czym się wzbraniam dlaczego nie chcę przestać…..jakby stał koło mnie obcy człowiek a nie On który słyszał tak wiele kiedy brałam poprzednim razem kiedy tyle się wyjaśniło na terapii……istotnych rzeczy się nie zapomina to mówi samo za siebie.

    A ja…..za każdym razem kiedy przy wymianie zdań to niezrozumienie widzę kiedy podniesionym tonem prawi mi morały pokazując ich tematem jak niewiele wie idę i automatycznie jakby robiąc mu na złość robię sobie wielką kreskę którą nie dzielę na kilka mniejszych czy tego potrzebuję czy nie wciągam ją całą….

  Nie wiem które to już 5 gramów przerabiam liczyłam ale gdzieś mi to zaczęło uciekać tracić na ważności przedtem chciałam jakoś kontrolować wiedzieć mieć świadomość teraz nie jest mi to już potrzebne

Zawroty głowy i ciemności w oczach po 3 dobach bez snu kołatanie serca jego duszące bóle przeszywające na wylot bolący oddech ciężki do wzięcia…..On nie wie a ja brnę dalej.


  1 maja ……wiosna……….58 dzień brania …… ciągu ok. 3 tygodnia…. Z dwoma przerwami 2-3 dniowymi….wiem że amfetamina wychodzi z ciała powolutku i dwa dni przerwy to żadna przerwa dla organizmu bo nie zdąży wyjśc a ja ponownie biorę szkoda mi siebie wiem ja się to może skończyć wiem że kolejna kreska może być tą ostatnią zdaję sobie z tego sprawę…..a jednak chęc nie ukazania sobie że jestem do niczego jest mocniejsza.


WIELKANOC

Tato nie pił 4  -ce.

Złamał się na kilka dni  przed świętami odstawił Aurex - przeciwdepresyjny

Nadrabiał zaległości w nie piciu tak jak ja teraz w nie braniu.

Babcia w szpitalu Tato też tam wylądował ….lepiej abym nie opisywała całej sytuacji dlaczego bo dla normalnych ludzi którzy to czytają może ona się wydawać aż zanadto nienormalna…..


Nie mogłam pozwolić sobie wtedy na zejście które  tak planowałam przed świętami nie udało się sytuacja była tak napięta że chciałam być cały czas świadoma co się dzieje a nie odbijać się od ścian na pół otwartych oczach…..

Święta minęły moja chęć na zejście również przeszło nie chciałam może przeoczyłam tamten odpowiedni moment…..

 Jest 3:30 On wstał zakipioną miną wyrzucił kilka słów które nie wiem co miały mieć na celu oprócz wyrzucenia odrobiny Jego złości w stosunku do mnie odpowiedziałam mu że jeśli próbuje mi wjechać na ambicję to przynosi to odwrotny skótek do zamierzonego że po takim Jego zachowaniu mam potrzebę brania więcej…..takie zapijanie moralni aka alkoholem w przypadku alkoholika On aby może zapomnieć Ja by nie wierząc że coś złego mi się stanie po kolejnej dawce pocieszyć się rytuałem wciągania który jak by nie patrzeć kojarzy się z momentem w którym świat się zmienia na lepszy.

Siedze teraz przed monitorem i zastanawiam się jak to się skończy cała ta chwila w moim zyciu ten epizod z moim powrotem do nałogu…..

Tyle scenariuszy do kontynuacji można by było napisać jaki obierze życie?

Co raz więcej widze u Nas cech związku toksycznego a od jakiegoś czasu kiedy wyraźnie zaczęłam widzieć jakie On jest w stosunku do moich dzieci i jak bardzo Jego czyny i zachowania pokrywają się  ze słowami Kocham………to co raz mniej mi zależy na Nim i na tym związku jako rodzinie stracił tak wiele odkąd Mała przyszła na świat odkąd tak mi otworzyła oczy……..na dniach spodziewam się ultimatum….bez próby porządnej rozmowy bez tłumaczeń- bo On ich nie chce- On chce widocznych efektów po tym jak powiedział mi że mam to skończyć reszta czyli cała Ja go nie interesuje tylko efekt….

Więc spodziewam się że po żadnych staraniach o lepsze trzeźwe jutro usłyszę że albo koniec z kreskami albo koniec z Nami.

I choć usłyszę to za dni pare dziś już wiem co odpowiem…..wiem że jak pozbędę się jednych toksyn drugie  odejdą sam gdzie amfetamina jest tą drugą .

 


Wpis opublikowany na blogu: DDa amfetamina ciąża....i powrót?

Komentarze użytkowników (0)
Copyright © 2008-2010 Narkotyki.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kliknij tutaj aby skontaktować się z administratorem.
Autoagresja